Odżywki Flylight od HTC

Autor:

Od jakiegoś czasu używam odżywek Flyligh od HTC. Akurat idealnie wstrzeliły się w moją ciążową pielęgnację włosów. Ponieważ moja skóra głowy i włosy za sprawą hormonów totalnie się zmieniły. Ale o tym za chwilę 😀

Odżywki Flylight od HTC

Trzy odżywki, do trzech porowatości

Nowe odżywki podzielone zostały na porowatości: wysoką, średnią i niską. Przed ciążą moje włosy kwalifikowały się do średniej porowatości. Obecnie, za sprawą hormonów mam wrażenie że przesunęły się bliżej niskiej porowatości. Łatwiej je przeciążyć. Ciężkie emolienty potrafią zrobić z nich konkretne kluski. Więc jak tylko pojawiła się okazja, żeby sprawdzić emolienty w lekkiej formie, bardzo się ucieszyłam. Wszystkie trzy odżywki charakteryzuje lekka konsystencja. Są dużo rzadsze niż maski, które są wydajnościowymi czołgami (jak pokazywałam Wam na Instagramie, ostatnią maskę zużywałam ROK!). Każda z trzech masek jest bardzo kremowa, łatwo rozsmarowuje się na włosach. Pachną delikatnie, zamknięte są w wygodnych, podręcznych i miękkich tubach, dzięki czemu używa się ich bardzo przyjemnie. Za maskę o pojemności 250ml płacimy 50zł.

Flylight do niskoporów

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Caprylic/Capric Triglyceride, Isodecyl Oleate, Dicaprylyl Carbonate, Cetyl Palmitate, Cetyl Alcohol, Behentrimonium Methosulfate, Behenyl/Stearyl Aminopropanediol Esters, Babassu Oil Polyglyceryl-4 Esters, Tocopherol, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Sodium Levulinate, Potassium Sorbate, Lactic Acid, Parfum.

Zaczniemy od niego, bo obecnie to mój faworyt, który zbliża się denka. Niebieski Flyligh stworzony został na bazie lekkiego masła babassu oraz ceramidopodobnych cząsteczek Rep’Hair®, o których już Wam pisałam w poprzednich wpisach. Cząsteczka ta ma za zadanie wygładzić włosy, nadać im blask, wzmocnić, zastępując silikony.

Czemu obecnie jest moim faworytem? Ciężkie maski poszły u mnie obecnie w odstawkę za sprawą hormonów. Każdy ciężki emolient robi mi z włosów kluseczki. Niebieski flylight pięknie wygładza mi włosy, nadaje im miękkość, blask. Ale bez efektu przeciążenia, przetłuszczenia i klapnięcia. Do tego ma subtelny i delikatny zapach morskiej bryzy- przynajmniej dla mnie 😀

Flylight do średnioporów

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Caprylic/Capric Triglyceride, Isodecyl Oleate, Dicaprylyl Carbonate, Cetyl Palmitate, Cetyl Alcohol, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Behentrimonium Methosulfate, Behenyl/Stearyl Aminopropanediol Esters, Tocopherol, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Sodium Levulinate, Potassium Sorbate, Lactic Acid, Parfum.

Jako drugi wpada na tapetę zielony flylight z olejem z awokado i cząsteczką Rep’Hair® . Idealnie sprawdzał mi się w drugim trymestrze ciąży. Gdzie nie szalały mi hormony i włosy zachowywały się względnie normalnie. Jest to chyba najbardziej uniwersalna z odżywek- ponieważ nada się na 1 i 2 O w metodzie OMO, będzie idealna do emulgowania oleju. Myślę, że nawet przy wysokoporach, które nie lubią za ciężkich emolientów sprawdzi się fajnie! Pachnie świeżo, lekko- bardzo przyjemnie i nie obciążająco.

Flylight do wysokoporów

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Caprylic/Capric Triglyceride, Isodecyl Oleate, Dicaprylyl Carbonate, Cetyl Palmitate, Cetyl Alcohol, Behentrimonium Methosulfate, Behenyl/Stearyl Aminopropanediol Esters, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Juglans Regia (Walnut) Shell Extract, Juglans Regia (Walnut) Seed Oil, Tocopherol, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Sodium Levulinate, Potassium Sorbate, Lactic Acid, Parfum.

Obecnie jest to maska, która ma chyba najmniejsze zużycie. Bo udało mi się jej poużywać trochę na początku ciąży, a potem kilka razy dociążałam sobie nią końce włosów, gdy chciałam je mocniej wygładzić. No i muszę przyznać, że pomimo lekkości doskonale sobie z tym poradziła. Różowy flylight ma w składzie olej słonecznikowy oraz ekstrakt z orzechów włoskich- którym moim zdaniem zawdzięcza cudowny orzechowy zapach!! Znajdziemy w niej też, jak w poprzednich maskach cząsteczkę Rep’Hair®.

Którą maskę wybrać?

Przede wszystkim kierowała bym się porowatością włosów. Agnieszka tak dodała składniki do kociołka, że kupując maskę do swojej porowatości z pewnością będziecie zadowoleni. Jeśli nie wiecie, jaką macie porowatość polecam Wam test np na stronie HTC lub na stronie Anwen . Dzięki temu, że maski miałam okazję testować w ciąży to chyba wyciągnęłam z nich na maxa wszystkie walory, bo co innego pasowało mi na początku ciąży (maska do wysokoporów), co innego w środku (głownie do średnio) a co innego na finiszu (maska do niskoporów). To też podpowiedź, że włosy przez to, co dzieje się w naszym organizmie mogą się zmienić i lubić zupełnie inne rzeczy, niż kiedyś nam służyły.

Jeśli chcecie poznać inne kosmetyki HTC, które już testowałam, wystarczy kliknąć tutaj:

Myjadło Fluffy

Myjadło Murky

Żel do włosów CurlMelon

Maski Biana i Oatme

Żel Lemonlemur

Szampon DragonWash

Odżywki Merhair oraz Liquid Gold

BS Curlmelon

0
Brak tagów 0