L’Biotica BIOVAX Caviar: regeneracyjna odżywka w piance

Autor:
Serum, oliwka, olejki, fluidy, spraye: różne kosmetyki miałam już w swoich rękach, a właściwie na swoich włosach. Jedne były super. Inne totalnie do kitu i zdecydowanie do nich nie wrócę. Z odżywką w formie pianki spotkałam się po raz pierwszy, na Mikołajkowym Spotkaniu w Lublinie 🙂 W moje ręce trafiła maska w piance od L’Biotica. Gdy pokazałam ją na Instagramie, zaciekawiła wiele osób. Dzisiaj powiem Wam jak się spisała i czy się spisała?

              Opakowanie jest takie jak na zdjęciu: przepiękne! Idealnie trafia w mój gust. Czerń i złoto bardzo lubię 🙂 więc za to duży plus. Dozownik ma klasyczny: identyczny jak te w piankach do golenia 🙂 Przed użyciem należy wstrząsnąć opakowaniem. Ilość używaną jednorazowo trzeba po prostu wyczuć. Pianka fajne rośnie na dłoni, tworząc dość gęstą ale puszystą piankę 🙂 Produkt jest moim zdaniem wydajny- mam włosy do połowy pleców, nakładałam piankę po każdym myciu włosów przez ostatnie dwa miesiące, a zostało mi jeszcze ok. pół opakowania.

Na początku miałam nieco obaw- nakładałam ją na mokre włosy- od ucha w dół włosów z namaszczeniem wgniatając w końcówki 😀 Z tego co przeczytałam na opakowaniu, może niektóre włosy obciążyć mocno i wymagać spłukania. U mnie jednak nie było takiej potrzeby. Na początku, miałam odczucie, że mokre włosy są nieco klejące. Bałam się, że przez to włosy będą sztywne lub szorstkie po wyschnięciu. Ale na szczęście żadna z obaw się nie potwierdziła! Włosy po wysuszeniu stały się miękkie, przyjemne w dotyku, gładkie. Nie zauważyłam, żeby końcówki stały się podczas używania przesuszone czy rozdwojone – więc myślę, że pianka dobrze się o nie zatroszczyła 🙂 Zauważyłam też, że gdy dałam im czas na wyschnięcie, tworzyły mi się na włosach po niej delikatne fale-dzieje się tak gdy moje włosy mają odpowiedni poziom nawilżenia.

W przypadku moich włosów (cienkie, dość gęste, raczej wysokoporowate)- sprawdziła się naprawdę dobrze. Podeszłam do niej z mieszanką ciekawości, ale również miałam obawy czy da sobie radę z dociążeniem puszących się z natury włosów, do tego nieco przyniszczonych rozjaśnianiem czy okazjonalnym stosowaniem lokówki i prostownicy. Efekty są naprawdę dobre, włosy są dociążone, ale delikatniej niż po wtarciu olejków. Podoba mi się też bardzo forma odżywki. Cóż poradzić na to, że lubię wszelkie spraye i pianki 😀
Ciekawi mnie czy Wy mieliście kiedyś styczność z odżywkami w formie pianki i czy się u Was sprawdziły? Dajcie koniecznie znać w komentarzach, bo jestem bardzo ciekawa!

Uściski

Sylv

0
Brak tagów 0